polskieWARTO OBEJRZEĆW moim pięknym mieście jest wiele sklepów używających w nazwie zwierząt lub owadów. Halina pracuje w dyskoncie spożywczym Motylek, kiedy dostaje awans na kierownika sklepu, wszyscy są przekonani, że będzie najbardziej ludzkim z szefów. Jednakże kiedy stosuje politykę firmy m. in. w kwestii wydajności, robi sobie wrogów z dawnych przyjaciółek. Pewnego dnia postanawia jednak walczyć
z pracodawcą o godność swoją i innych i zrobić im ‚Dzień kobiet‚ à la „jesień średniowiecza”.

Postaci są wyważone, ich motywy realistyczne i tylko zagraniczni właściciele sieci są pokazani jako jednoznacznie źli kapitaliści. Pewną przesadę węszę raczej w nagromadzeniu nieszczęść dotykających obsługę sklepu,
ale przydaje się to na potrzeby narracji…
Poza tym to nostalgiczne przypomnienie polskiego wejścia do wielkiego biznesu z lat 90-tych
– ach, to szkolenie i piosenka o Motylku! Chociaż w niektórych firmach nadal jest tak świetnie… 🙂

SKOJARZENIE

polak potrzebny od zarazNiby sytuacja odwrotna, a taka sama. Tym razem to nie zagraniczny inwestor wykorzystuje tubylców, tylko autochtoni – imigrantów, ale to i tak ‚Polak potrzebny od zaraz‚ zarabia marne grosze za ciężką pracę, tym razem w UK.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website